\
 

Ojcostwo

Autor: Melomanka Data: 7 Kwi 2016 Kategoria: zycie |

wozekParę lat temu rozstałam się z pierwszym mężem, odbyło się bez kłótni i wzajemnego obwiniania. Nie dobraliśmy się i tyle. Rozwód przebiegł sprawnie i bezkonfliktowo. Na szczęście nie było dzieci – więc i problemy dużo mniejsze…  W między czasie poznałam swojego obecnego męża, z którym zaszłam w ciążę. Szczęśliwy, świeżo upieczony tata poszedł do urzędu stanu cywilnego, aby dokonać formalności. Jednakże nie byliśmy w związku małżeńskim, więc moja obecność okazała się niezbędna. Jak już doszłam do siebie, wybraliśmy się tam ponownie razem. Niestety znowu spotkało nas duże rozczarowanie. Okazało się, że w akcie urodzenia jako ojciec Zuzi jest wpisany mój były mąż. Nasze zdziwienie było wielkie, pani próbowała nam tłumaczyć, że sprawę tą należy załatwić sądownie. Wybraliśmy się do kancelarii adwokackiej. Natrafiliśmy tam na przemiłą panią adwokat, tu jej strona, którą polecił mi znajomy. Wytłumaczyła nam, że córka urodziła się przed upływem 300 dni od rozwodu. W takiej sytuacji należało złożyć pozew o zaprzeczenie ojcostwa. Dopiero po prawomocnym zakończeniu sprawy, biologiczny ojciec mógł wreszcie uznać swoje dziecko. W życiu nie wpadłabym na to, że spotkają nas takie kłopoty… Nie sądzicie  – że ktoś tutaj przesadził pisząc prawo? Przecież wiadomo, że jak ktoś się rozchodzi – to ostatniego dnia przed rozwodem – nie ląduje w łóżku ze skłóconą drugą „połówką”…  A tu jakaś dziwna ideologia wchodzi…

Komentowanie wyłączone.

Copyright © 2017 O dobrej muzyce i życiu